Wirtualny KNURÓW - Strona główna Wirtualny KNURÓW
Forum dyskusyjne
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Polska krajem wyznaniowym?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Wirtualny KNURÓW Strona Główna -> Wolna dyskusja
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
RYBKACORP



Dołączył: 23 Maj 2006
Posty: 69

PostWysłany: Wto Gru 04, 2007 10:39 pm    Temat postu: Polska krajem wyznaniowym? Odpowiedz z cytatem

Poniższy tekst zerżnąłem z Przeglądu ale jest wart przeczytania wiec go tu umieszczam. Autorem jego jest Bartosz Machalica ale się z nim w pełni zgadzam!


Karta Praw Podstawowych, religia w szkołach, in vitro, przerywanie ciąży – zależą od stanowiska Kościoła

Polska jest państwem wyznaniowym

To teza głoszona od kilku lat przez prof. Barbarę Stanosz. Może ona budzić kontrowersje, a jej ocena uzależniona jest przede wszystkim od tego, jaką definicję państwa wyznaniowego przyjmiemy. Jeśli definicję wąską, w myśl której państwo wyznaniowe to takie, w którym istnieje wskazana przez prawa stanowione religia panująca, a także dochodzi do fuzji między instytucjami państwa i Kościoła, to w Europie państw wyznaniowych nie uświadczymy. Jeśli jednak zwrócimy uwagę na takie elementy państwa wyznaniowego jak subwencjonowanie Kościoła przez państwo, obecność symboli jednej religii w przestrzeni publicznej, a nawet w przestrzeni użytkowanej przez najwyższe organy władzy państwowej, to sprawa przestaje być tak oczywista.

Religia w życiu Polaka obecna jest od chwili poczęcia do naturalnej śmierci. Sprawa jest prosta, gdy mówimy o sferze prywatnej. Każdy ma prawo uczestniczyć w takich praktykach religijnych, jakie są zgodne z jego sumieniem. Problem pojawia się natomiast, gdy religia zaczyna wkraczać w życie publiczne, a państwo zaczyna różnicować obywateli na lepszych (katolików) i gorszych (resztę).

Edukacja wyznaniowa

Z religią młody Polak po raz pierwszy styka się w przedszkolu. Do świata lalek, misiów i klocków wkracza katecheta, aby zaznajamiać dzieci z zasadami wiary. Sytuacja iście sielankowa. Z jednym zastrzeżeniem – o ile pominiemy fakt, że nie wszystkie dzieci są katolikami. Faktu tego jednak pominąć się nie da. W przedszkolach oczywiście o żadnej etyce nie ma mowy, więc z założenia w katechizacji uczestniczą wszystkie dzieci. Jeśli znajdą się rodzice, którzy nie życzą sobie, aby ich dziecko uczestniczyło w lekcjach religii, ich pociecha jest wyprowadzana do innej grupy. Tyle że wyprowadzenie przedszkolaka do grupy nieznanych mu bliżej rówieśników to w kodeksie kar dla maluchów kara główna. Dzieci są więc karane za niebycie katolikami. Jeśli rodzicom nie podoba się takie traktowanie ich pociech, to oczywiście mogą walczyć. Skazują się jednak na istną drogę krzyżową. Walkę taką podjęli rodzice pięcioletniego Kacpra, a całą sprawę opisał na swoich łamach „Dziennik Łódzki”. Kacper podczas katechezy był „zsyłany” do innej grupy, a jego koledzy śmiali się z niego, że nie bierze udziału w lekcjach religii. Sprawa trafiła do rzecznika praw dziecka. W rozmowie z „Dziennikiem Łódzkim” rzecznik Ewy Sowińskiej nie wykazał się zbytnim zrozumieniem dla sytuacji Kacpra. – Pani rzecznik bardzo popiera edukację religijną już od przedszkola – rozwiał już na wstępie wszelkie wątpliwości. Potem było tylko gorzej. Rodzice dowiedzieli się, że to oni wpędzają dziecko w stres. Wszystkiemu winne są fanaberie ludzi, którzy wymyślili sobie, aby wychować dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.

A przecież to państwo powinno chronić przedstawiciela mniejszości przed opresją ze strony większości. Wszak ochrona praw mniejszości jest nieusuwalną cechą każdej nowoczesnej definicji demokracji. Ale nie w Polsce. Nad Wisłą jedyne, co ma do przekazania urzędnik państwowy, to rada: „rozpłyńcie się w większości”.

Nie lepiej przedstawia się sytuacja młodego niekatolika, gdy zacznie realizować obowiązek szkolny. Etyki może się uczyć jedynie w 353 szkołach. Szczególnie trudna jest sytuacja niekatolików w mniejszych miejscowościach i na terenach wiejskich. Ale nie tylko. W większości polskich szkół skazani są na spędzanie lekcji religii na korytarzach lub w świetlicach pod srogim okiem woźnego. Dla licealistów nie stanowi to żadnego problemu, jednak w przypadku siedmio- czy ośmiolatka możemy mówić o prawdziwej traumie. Traumę tę pogłębiają całkiem życzliwi skądinąd nauczyciele, którzy nie omieszkają podczas lekcji zapytać każdego ucznia, co dostał na komunię. Po takim treningu nikt już nie zwraca uwagi na to, że zgodnie z najnowszym rozporządzeniem, jego kolega ma piątkę z religii wliczaną do średniej, a on na świadectwie ma tylko kreskę. Zresztą w tej sprawie nic się nie zmieni. PO już zapowiedziała, że religia nadal będzie wliczana do średniej.
Gdy bohater naszej historii zdecyduje się zostać harcerzem, to również jako niekatolik będzie się czuł nieswojo nawet w szeregach ZHP. Jedną z przyczyn rozłamu w ruchu harcerskim był stosunek do obecności religii w życiu organizacji. ZHP wydawał się wówczas środowiskiem „świeckim”, w kontrze do „katolickiego” ZHR. Obecnie jest to już tylko historia. W czasie świąt wielkanocnych harcerze z ZHP pilnują grobów w kościołach, a podczas każdego obozu maszerują na mszę. Uczestnictwo jest zasadą, nieuczestnictwo wyjątkiem. Są wszakże w ZHP starzy harcerze, narzekający na to, że harcerstwo zajmuje się tylko „sypaniem kwiatków przed biskupami”. Na narzekaniu się jednak kończy.

Święcenie wszystkiego

Jeśli po maturze nasz bohater zdecyduje się na studia, to od katechizacji się uwolni. Jeśli jednak pójdzie w kamasze, już na dzień dobry zetknie się z kolejnym przejawem obecności religii w życiu państwa. „Przysięga wojskowa młodego rocznika rozpoczęła się uroczystą mszą św. w Ludźmierskim Sanktuarium”, „W naszej Jednostce miała miejsce przysięga wojskowa. W dniu poprzedzającym był sprawowany Sakrament Pokuty. Żołnierze uczestniczyli również w Eucharystii oraz w nabożeństwie Drogi Krzyżowej. Modlitwę ofiarowaliśmy w intencji: o szczęśliwy przebieg służby wojskowej”. „Akt poprzedziła msza święta w kościele pod wezwaniem św. Patryka, podczas której biskup Stanisław Kędziora poświęcił sztandar szkoły. We mszy obok komendanta głównego ŻW uczestniczyli nauczyciele, rodzice, młodzież i delegacja żandarmów”. To tylko dowolnie wybrane fragmenty relacji z różnych ceremonii przysiąg wojskowych.

Zresztą w Polsce święci się wszystko. Nie tylko sztandary jednostek wojskowych czy szkół oficerskich. Stadiony, skwery, więzienia i jednokilometrowe odcinki autostrady. I nie chodzi o to, że księża owego pokropienia nie wykonują „ku chwale ojczyzny”, czyli za „Bóg zapłać”. Chodzi o to, że gdy jakiś oświecony wójt, burmistrz czy prezydent miasta dostrzeże, że nie ma sensu święcić miejskich toalet, zostanie uznany za wariata bądź osobę, której „polskość jest wątpliwa”. Wszak jak stwierdził na łamach pisma „Sprawa Polska” prymas Józef Glemp, „prawdziwy Polak będzie zawsze w jakimś sensie katolikiem, odnajdzie związki z Kościołem (...). Od pojęcia Polak-katolik jest jeden wyjątek: Polak-Żyd. Polak-katolik nie jest stereotypem, jest cechą, która charakteryzuje większość Polaków na przestrzeni dziejów, a także obecnie”. Biada tym, których nie charakteryzuje.

Na tym jednak obecność Kościoła w przestrzeni publicznej się nie kończy. Symbolem stał się już krzyż zawieszony na sali posiedzeń Sejmu. W sposób oczywisty stanowi on uprzywilejowanie jednej grupy wyznaniowej. Co gorsza, sugeruje, że posłowie reprezentujący wszystkich obywateli w swojej pracy legislacyjnej powinni przede wszystkim uwzględniać światopogląd symbolizowany przez Krzyż Sejmowy – bo taką nazwę zyskał już w środowiskach katolickich. Jednak krzyż ten symboliczny jest jeszcze z jednego powodu. Do rangi symbolu urosło zachowanie części polskich, niegdyś laickich, elit. Adam Michnik zawieszenie krzyża skomentował tak: „Nie powinni go wieszać, ale jak zawiesili, to go nie zdejmujmy”. W tych słowach najlepiej ujawnia się stosunek liberalnych elit opiniotwórczych do relacji państwo-Kościół. Przedstawiciele obozu katolickiego co rusz wieszali gdzieś nowy krzyż, a liberałowie pamiętając o swoich zasadach, kręcili nosem, by ostatecznie złożyć te zasady na ołtarzu historycznych kompromisów i „wspólnej drogi” do Unii Europejskiej. Nie można również zapomnieć o tym, że „konsens” w sprawie wpływu Kościoła na życie publiczne został utwierdzony prawem stanowionym. Doskonały przykład stanowi Ustawa o radiofonii i telewizji, gdzie w artykule 18 ustęp 2 czytamy: „Audycje powinny szanować uczucia religijne odbiorców, a zwłaszcza respektować chrześcijański system wartości”. Jak w nowoczesnym państwie europejskim ustawodawca może nadawcy nakazywać respektowanie jednego systemu wartości, pozostaje zagadką. W tej sytuacji kolejne kuriozalne decyzje Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji stają się dużo bardziej zrozumiałe. A to, że przewodniczącym tego konstytucyjnego organu jest katolicki publicysta Witold Kołodziejski, pozostaje niemal bez znaczenia.

Państwo daje na tacę

Jednak obecność religii w życiu publicznym to tylko jeden z warunków pozwalających stwierdzić, że możemy mówić o państwie wyznaniowym. Drugi to finansowanie Kościoła ze środków publicznych. Do rangi symbolu urasta tutaj Fundusz Kościelny. Został on powołany w 1950 r. jako rekompensata za majątki odebrane po wojnie Kościołowi. Problem w tym, że majątki te zostały w większości rewindykowane... Fundusz jednak pozostał. Przed wojną Kościół posiadał 154 tys. ha ziemi, obecnie ok. 160 tys. Jednak im więcej ziemi Kościół odzyskiwał, tym bardziej rósł Fundusz Kościelny. W 1989 r. jego budżet ograniczał się do 2 mln zł. Obecnie wynosi ok. 120 mln. 80% tej kwoty przeznaczane jest na składki ubezpieczeniowe dla kleru. Z funduszu opłacane są składki ok. 19 tys. duchownych katolickich, w tym również tych przebywających poza granicami kraju. Jak wynika z badań OBOP, aż 48% Polaków odrzuca fundusz jako instytucję zajmującą się finansowaniem ubezpieczeń księży. Większą akceptacją cieszy się finansowanie renowacji zabytków sakralnych. Jednak na ten cel przeznaczany jest tylko znikomy odsetek środków pochodzących z funduszu. Oczywiście inne Kościoły i związki wyznaniowe nie mogą się pochwalić tak skuteczną polityką rewindykacyjną. Trudno wyobrazić sobie np., aby Kościół ewangelicko-augsburski domagał się zwrotu budynków sakralnych na Ziemiach Odzyskanych, należących dziś do Kościoła rzymskiego. Na tym jednak nie kończy się długa lista finansowych przywilejów Kościoła. Przede wszystkim państwo finansuje – z mocy konkordatu – dwie uczelnie katolickie: Katolicki Uniwersytet Lubelski i Papieską Akademię Teologiczną. Łącznie otrzymują one ok. 80 mln zł rocznie. Ostatnio posłowie poszli jednak dalej. Postanowili finansować kolejne uczelnie związane z Kościołem, w tym Wyższą Szkołę Filozoficzno-Pedagogiczną Ignatianum w Krakowie. To zwykła szkoła prywatna, jakich w Polsce funkcjonuje ok. 300. Finansowane z państwowych pieniędzy są tylko te, których wielkim kanclerzem jest przełożony generalny Towarzystwa Jezusowego, czyli jezuitów.

Czy na tym kończą się finansowe przywileje Kościoła? Bynajmniej. Samo finansowanie przez państwo szkolnej katechizacji pochłania przeszło pół miliarda złotych. Państwo utrzymuje także kapelanów. Nie tylko w wojsku, ale również w innych służbach mundurowych: policji, straży pożarnej czy straży granicznej. Ostatnio kapelanów zyskali celnicy. Nic to, że zamiast księży woleliby podwyżki. Pieniądze na pensje powędrowały do innych portfeli. Kościół finansowany jest również przez spółki skarbu państwa. Co roku w postaci darowizn otrzymuje on w ten sposób kilka milionów złotych. Jeśli przypomnimy, że księża nie płacą w Polsce podatku dochodowego, lecz znacznie niższy podatek zryczałtowany, oraz zwrócimy uwagę na ulgi celne, z jakich korzysta Kościół, to stanie się jasne, w jak wielkim stopniu państwo subsydiuje tę instytucję. Okazuje się, że nagłośniona medialnie próba przekazania 40 mln zł na budowę Świątyni Opatrzności Bożej to tylko kropla w morzu. Całkowity wymiar dotacji na rzecz Kościoła katolickiego i innych Kościołów tygodnik „Polityka” kilka lat temu szacował na 1-1,5 mld zł. Dziś ta kwota wydaje się znacznie wyższa. – Według moich szacunków, łączny transfer środków na linii państwo-Kościół może wynosić nawet 5 mld zł – mówi dr Paweł Borecki z Katedry Prawa Wyznaniowego UW. Drobnym szczegółem jest przy tym fakt, że ustawa o gwarancji wolności sumienia zabrania finansowania Kościołów i związków wyznaniowych ze środków publicznych (poza ściśle określonymi wyjątkami).

Nietrudno zgadnąć, że świeckie szkoły, uczelnie czy stowarzyszenia nie mogą liczyć na tak hojne wsparcie z budżetu. Jedną z niewielu szans jest unijny Fundusz Inicjatyw Obywatelskich. W każdej jego edycji do podziału jest ok. 8 mln zł. Spory kawałek tego tortu zgarniają organizacje katolickie. Swoje wnioski zgłasza w każdej edycji Caritas. Zazwyczaj walczą one o największe granty, do kwoty 250 tys. zł każdy. Jest to możliwe dzięki posiadaniu kapitału własnego, co stanowi warunek skutecznej walki o poważne granty.

W poszukiwaniu alternatywy

W tej sytuacji po raz kolejny aktualne staje się pytanie, co robić. Obóz zwolenników państwa świeckiego podzielony jest zasadniczo na dwie grupy. Pierwsza mówi, że polskie prawo w materii stosunków państwo-Kościół jest dobre, zła natomiast jest praktyka. Druga zaś uważa, że problem zaczyna się już na poziomie konkretnych ustaw. Pierwszą grupę reprezentuje prof. Michał Pietrzak, specjalista od prawa wyznaniowego. – Zgodnie z literą prawa, państwo polskie jest państwem świeckim, a żeby takim było w rzeczywistości, konieczna jest realizacja prawa – podkreśla prof. Pietrzak. Innego zdania jest prof. Jan Woleński, krakowski filozof: – Wystarczy zajrzeć do konstytucji, aby zobaczyć, że stan prawny odbiega od tego, jakiego byśmy sobie życzyli.

W sukurs przychodzi mu również inny filozof, dr Michał Kozłowski. – Czy można akceptować obecny stan prawny, jeśli uświadomimy sobie, że jego częścią jest konkordat? – pyta retorycznie.
Rzućmy więc okiem na konstytucję. Wbrew temu, co powszechnie się sądzi, w polskim prawie nie zapisano nigdzie instytucji rozdziału Kościoła od państwa. W czasie prac nad konstytucją wprowadzeniu takiego sformułowania energicznie sprzeciwiał się Kościół rzymskokatolicki i partie prawicowe. Ostatecznie członkowie Komisji Konstytucyjnej ulegli tym naciskom i w obawie przed wrogą postawą Kościoła wobec konstytucji w kontekście referendum zdecydowali się na rozwiązania... oryginalne, a raczej zaczerpnięte z nauczania Kościoła rzymskokatolickiego. W artykule 25 ustęp 3 czytamy: „Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego”. Czyli zamiast zasady rozdziału Kościoła od państwa mamy zasadę autonomii. Autorom konstytucji zabrakło bezkompromisowości posłów przedwojennej PPS, którzy podczas prac nad konstytucją marcową postulowali, aby wobec Kościoła stosowano prawo o stowarzyszeniach. Model ten stosowany jest zasadniczo w Republice Francuskiej.

Co ciekawe, niewielu polskich zwolenników państwa świeckiego postuluje w Polsce wprowadzenie modelu francuskiego. – Jest to model wyrosły w konkretnym kontekście historycznym, nie można go wprost przeszczepić na grunt polski – zauważa prof. Woleński. – Z drugiej strony zasada autonomii poniosła porażkę. Była od początku niesprecyzowana, co w efekcie umożliwiło ofensywę Kościoła. Zwolennicy rozdziału Kościoła od państwa dużo chętniej niż na konstytucję powołują się na Ustawę o gwarancjach wolności sumienia, w której w artykule 10 czytamy: „Rzeczpospolita Polska jest państwem świeckim, neutralnym w sprawach religii i przekonań”. Zdaniem dr. Pawła Boreckiego z UW, ustawa ta ma de facto charakter ustawy ustrojowej, wykonawczej wobec postanowień konstytucji. Co do tego, że w tym wypadku litera prawa pozostaje martwa, nikt nie może mieć wątpliwości.

Najpierw rząd dusz

Trudno mieć wątpliwości również co do tego, że dotychczasowa polityka ustępstw wobec Kościoła zakończyła się porażką. Kościół w batalii o umocnienie swojej pozycji w państwie zastosował taktykę salami, polegającą na odkrajaniu kolejnych plasterków – instytucji dotychczas świeckiego państwa. Kolejnym dowodem potężnej pozycji Kościoła w Polsce okazała się sprawa Karty Praw Podstawowych. Jednocześnie mogliśmy zaobserwować, jak pewnie, na tle reszty Kościoła, czują się polscy biskupi. Dokument ten bowiem nie został nigdy oficjalnie odrzucony przez Benedykta XVI. Jednak wykonanie takiego gestu nie budziło skrupułów biskupów. Donald Tusk w tej sytuacji wszedł w buty poprzedników i uległ wpływowi Kościoła. W większości spraw polscy hierarchowie są jednak wiernymi wyrazicielami dyspozycji płynących z centrali. Najlepszym przykładem jest kwestia zapłodnień in vitro. Gdy minister Ewa Kopacz stwierdziła, że rząd rozważy ich finansowanie, następnego dnia abp Kazimierz Nycz upomniał ją, że jest to rozwiązanie niezgodne z nauką Kościoła i jako takie jest „nie do przyjęcia”.

Co w tej sytuacji powinni robić zwolennicy rozdziału Kościoła od państwa? Jaką przyjąć taktykę? Pierwszy jej punkt wydaje się oczywisty. Należy dążyć do zdobycia władzy politycznej. Bez sprawowania władzy trudno bowiem myśleć o dokonaniu realnej zmiany społecznej. Sama władza jednak nie wystarcza. Przecież SLD rządził osiem lat i nie był w stanie wydobyć Polski z kolein prowadzących ku państwu wyznaniowemu. Aby skutecznie sprawować władzę polityczną, konieczne jest wcześniejsze zdobycie hegemonii intelektualnej, czyli rządu dusz. Potrzebne jest wykonanie wielkiej pracy na polu naukowym i publicystycznym, aby zwolennicy rozdziału Kościoła od państwa nie byli zamykani w celi śmiechu czy oszołomstwa.

Jest to zabieg, który można określić mianem typowej manipulacji. Jako pogląd skrajny prezentuje się stanowisko, które nie tylko na Zachodzie, ale również w Polsce cieszy się sporym społecznym poparciem. Politycy lewicy nie powinni w tej kwestii żywić obaw, że głosząc hasła rozdziału Kościoła od państwa, wpędzają się w marginalne getto. Jest wprost przeciwnie. Jak pokazują wyniki badań OBOP, aż 60% Polaków uważa, że udział Kościoła katolickiego w życiu politycznym jest w naszym kraju za duży. Badania te były przeprowadzane w czerwcu 2006 r. Co ciekawe, odsetek Polaków zajmujących takie właśnie stanowisko wzrósł aż o 12% w porównaniu z rokiem 2004. Jeśli dodamy do tego wyniki sondaży CBOS z maja br., zgodnie z którymi tylko 55% Polaków identyfikuje się z Kościołem rzymskokatolickim, to okaże się, że walka o państwo świeckie nie jest walką przegraną.



Poznaj swoje prawa

Konstytucja RP
Art. 25
1. Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione.
2. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
3. Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego.
4. Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem katolickim określają umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy.
5. Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a innymi kościołami oraz związkami wyznaniowymi określają ustawy uchwalone na podstawie umów zawartych przez Radę Ministrów z ich właściwymi przedstawicielami.

Art. 53
1. Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii.
2. Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują.
3. Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Przepis art. 48 ust. 1 stosuje się odpowiednio.
4. Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób.
5. Wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób.
6. Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych.
7. Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.

Ustawa z 17 maja 1989 r. o gwarancjach wolności sumienia
Art. 1
1. Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu obywatelowi wolność sumienia i wyznania.
2. Wolność sumienia i wyznania obejmuje swobodę wyboru religii lub przekonań oraz wyrażania ich indywidualnie i zbiorowo, prywatnie i publicznie.
3. Obywatele wierzący wszystkich wyznań oraz niewierzący mają równe prawa w życiu państwowym, politycznym, gospodarczym, społecznym i kulturalnym.
(...)

Art. 10
1. Rzeczpospolita Polska jest państwem świeckim, neutralnym w sprawach religii i przekonań.
2. Państwo i państwowe jednostki organizacyjne nie dotują i nie subwencjonują kościołów i innych związków wyznaniowych. Wyjątki od tej zasady regulują ustawy lub przepisy wydane na ich podstawie. (-)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Reklamiarz






Wysłany:     Temat postu: Reklama Google


Powrót do góry
patrycju5z



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 989
Skąd: 50°14'17"N 18°39'7"E

PostWysłany: Sro Gru 05, 2007 9:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zastanawiam sie kiedy polska bedzie normalnym wolnym krajem w ktorym spokojnie bedzie mozna powiedziec ze sie jest innego wyznania niz katolickiego albo wogole nie jest sie osobą, ktora wierzy w sprawy duchowe... ;]
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
MaggoT



Dołączył: 26 Maj 2006
Posty: 56

PostWysłany: Sro Gru 05, 2007 11:44 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Właściwie w prawie każdym kraju religia ma mniejszy lub większy wpływ na politykę. W Polsce akurat ma ten większy. I zabawnie wyglądałoby porównanie zapewnień konstytucji z realiami. Bo w naszym państwie oczywiście we wszelkie polityczne debaty i afery [np. dyskusje na temat aborcji, eutanazji i innych trudnych spraw] miesza się kościół. Prawo jest ustalane zgodnie z jedną religią i nie jest brane pod uwagę zdanie innych na ten temat. Więc nie można powiedzieć, że 'Rzeczpospolita Polska jest państwem świeckim, neutralnym w sprawach religii i przekonań.' I zdaje mi się, że takie katolickie nastawienie do spraw państwowych będzie panowało jeszcze dość długo...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
JurgenKlinsman



Dołączył: 23 Gru 2006
Posty: 362

PostWysłany: Nie Gru 09, 2007 1:09 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Polska Państwem wyznaniowym chyba zaraz padne ludzie to nie prl. Jak nie chcesz wierzyć to nie wierzysz. A wcale nie musisz się zgadzać z nauką Kościoła. Jak sie komuś niepodoba ze Kościół protestuje w sprawach aborcji itp. mi się wydaje to normalne w demokratycznym państwie.
_________________
M-jak mordo ty moja
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jonas



Dołączył: 01 Wrz 2006
Posty: 1235
Skąd: się wzieliśmy?

PostWysłany: Nie Gru 09, 2007 7:36 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kościół nie może zajmować stanowiska politycznego. Bynajmniej nie powinien wg słów; „oddajcie co cesarskie cesarzowi a co boskie Bogu”. A sytuacja w Polsce jest inna. Co więcej Kościół nie mówi jednym głosem. A może to jest ich kilka? Wydaje się, że rozgłośnia Radia Maryja głosi co innego niż to co głoszą biskupi. I tu dopiero jest problem. Bo Watykan Swoje a Toruń swoje.

Zastanawiam się co to za wyznanie skoro jesteśmy państwem wyznaniowym. Przemoc w rodzinie gdzie ojciec znęca się nad jej członkami psychicznie lub fizycznie. Często jedno i drugie. Gdzie rodzice mimo posiadania kilkoro dzieci nie zajmują się nimi lecz kolegami, którzy kolejny dzień wpadli „się napić”. Kiedy pod nieobecność rodziców bo akurat są na tzw. libacji dzieci zmuszone zając się sobą dokonują pierwszych przestępstw lub samokaleczą siebie. Ot choćby najnowszy news; http://wiadomosci.onet.pl/1655320,11,item.html . Co się dzieje jeśli najważniejsze przykazanie chrześcijan mówiące o miłości jest ignorowane a nawet zastępowane nienawiścią. Wszystko jedno w jakim kierunku http://pl.youtube.com/watch?v=anW27FTdPQs . Jeśli Oni wyznają Boga to chyba innego niż powinni.
_________________
كافر INFIDEL
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
MaggoT



Dołączył: 26 Maj 2006
Posty: 56

PostWysłany: Nie Gru 09, 2007 11:15 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

JurgenKlinsman napisał:
Polska Państwem wyznaniowym chyba zaraz padne ludzie to nie prl. Jak nie chcesz wierzyć to nie wierzysz. A wcale nie musisz się zgadzać z nauką Kościoła. Jak sie komuś niepodoba ze Kościół protestuje w sprawach aborcji itp. mi się wydaje to normalne w demokratycznym państwie.


Jasne. Jeśli obywatel Polski nie chce wierzyć i tym samym nie chce, żeby jego dziecko chodziło na religię i miało wbijane 'prawdy' przeczące jego wierze, czemu musi je narazić na samotne spędzanie lekcji na świetlicy szkolnej lub w innej grupie w przedszkolu? W niewielu szkołach jest coś takiego jak etyka. A dzieci, które na etykę chodzą zazwyczaj nie są tolerowane przez rówieśników. Poza tym w szkołach i tak wpajana jest tradycja katolicka.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Łukasz Kopiszka



Dołączył: 11 Maj 2006
Posty: 592

PostWysłany: Pon Gru 10, 2007 12:03 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

na podpałkę:
1)
Religia zapobiega temu żeby nasze dzieci miały racjonalne kształcenie; religia nie dopuszcza do usunięcia podstawowych przyczyn wojny, religia nie pozwala nam na nauczanie etyki naukowego współdziałania zastępując to starymi dzikimi doktrynami grzechu i kary. Możliwe że ludzkość stoi na progu złotego wieku, ale jeśli tak jest, niezbędne będzie naprzód uśmiercić smoka, który strzeże drzwi, a tym smokiem jest religia. - Bertrand Russell

2)
Zniewolone Umysły - Film pokazuje, jak potęgą sugestii manipuluje się ludzkimi poglądami i zachowaniem. Przypomina o tym, że każdy narażony jest na psychomanipulację, a jej efekt zależy jedynie od umiejętnie dobranej i zastosowanej techniki.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
JurgenKlinsman



Dołączył: 23 Gru 2006
Posty: 362

PostWysłany: Pon Gru 10, 2007 2:10 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

MaggoT napisał:
JurgenKlinsman napisał:
Polska Państwem wyznaniowym chyba zaraz padne ludzie to nie prl. Jak nie chcesz wierzyć to nie wierzysz. A wcale nie musisz się zgadzać z nauką Kościoła. Jak sie komuś niepodoba ze Kościół protestuje w sprawach aborcji itp. mi się wydaje to normalne w demokratycznym państwie.


Jasne. Jeśli obywatel Polski nie chce wierzyć i tym samym nie chce, żeby jego dziecko chodziło na religię i miało wbijane 'prawdy' przeczące jego wierze, czemu musi je narazić na samotne spędzanie lekcji na świetlicy szkolnej lub w innej grupie w przedszkolu? W niewielu szkołach jest coś takiego jak etyka. A dzieci, które na etykę chodzą zazwyczaj nie są tolerowane przez rówieśników. Poza tym w szkołach i tak wpajana jest tradycja katolicka.


A co może mi powiesz ze nie można chodzić, zaraz mi napiszesz ze w Polsce jest jeszcze "komuna". Otóż można a toleracja to już zupełnie inna sprawa. A ze dziecko będzie osamotnione na tylch lekcjach to oczywiste. Bo wiekszość polaków to Katolicy.
_________________
M-jak mordo ty moja
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Baron



Dołączył: 11 Maj 2006
Posty: 4171
Skąd: Knurow

PostWysłany: Pon Gru 10, 2007 3:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

polski katolicyzm

Polski "rustykalny katolicyzm" to nie religia, to choroba społeczna !
Mit niezależnego polskiego kościoła, ostatniego bastionu walki z komunizmem runął jak lepianka podmyta ciekiem wodnym, choć precyzyjniej byłoby rzecz nazwać ściekiem i niekoniecznie wodnym. Dla mnie żadne to zaskoczenie, oczywistym od początku całej zadymy zwanej sądem ostatecznym w archiwach esbeckich było, że kościół był jednym z najbardziej, jeśli nie najbardziej inwigilowaną instytucją i tylko ludzie odsyłający 100 PLN na poczet kosztów przesyłki 29 telewizora, który `wygrali' biorąc udział w losowaniu, w którym nigdy udziału nie brali, mogli wierzyć w tę bajeczkę o dziewiczej instytucji. Nigdzie, w żadnym kraju obozu demoludów kościół nie cieszył się taka swobodą jak w Polsce. Komuniści doskonale zdawali sobie sprawę, że w kraju, gdzie na co drugim rozstaju polnych dróg można spotkać wydłubanego w lipie świętego umieszczonego w kamiennej wnęce nie da się przeprowadzić ateizacji żadną drogą, a już na pewno drogą uświadamiania jak co ambitniejsi komisarze sobie planowali. Jeśli nie możesz pokonać wroga, pozostaje ci uczynić go swoim sprzymierzeńcem i tak też władza ludowa uczyniła. Od początku istnienia PRL kościół był skazany na pertraktacje z esbecją i to nie tylko w tym kontekście, który znamy obecnie, ale w kontekście zupełnie innym. Kardynał 1000-lecia również prowadził grę i zawierał kompromisy z komunistami, tego nie neguje żaden badacz, problem jednak polega na tym, w którym miejscu kończy się gra, kompromis, a zaczyna kolaboracja. Ci księża, którzy ustawili granicę kompromisu bardzo blisko katolickiej doktryny, trafiali na nogę od stołka, albo na łono Abrahama, ci co byli elastyczni pięli się w górę hierarchii kościoła, bo oczywistym jest, że esbecji zależało aby we władzach kościoła zasiadali `ekumeniści', nie ultrakatoliccy radykałowie. Jeszcze bardziej zależało im na tym, by wprowadzić w strukturę kościoła jak największa liczbę TW, którzy mogli kształtować odpowiedni klimat w kościele wygodny dla komunistów i jeśli nie wspierający ideologię komunizmu, to przynajmniej nie przeszkadzający, nie rywalizujący z nią. Strach przed lustracją w kościele jest oczywisty i to już wyraźnie widać, że nie tylko dla tak zwanych `liberalnych' duchownych, ale i dla radykałów. Jeśli kilka miesięcy temu ktoś powiedziałby, że toruńskie hufce w beretach będą okładać parasolkami niemieckich i polskich dziennikarzy w obronie esbeckiego kolaboranta, uznano by go za mającego kłopoty z normą intelektualną. A tu proszę babcie pałowały żurnalistów jak szanujący się zomowiec przez potylicę po kolana.

Nie tak dawno jeden z posłów pokazywał przedruki z jamajskiej prasy, przy okazji podawania przez weterynarza środków wczesnoporonnych dla bydła jednej z sekretarek SO, dziś już mamy nowy wizerunek Polski. TV Al-Dżazira, TV Malediwy, TV Bocvana pokazują obraz polskiego katolika broniącego kolaboranta SB, wbrew woli papieża. I tak mieszkaniec Bocvany, który w życiu na oczy Polaka nie widział teraz już wie, że przeciętny Polak jest Polką mającą około 65 lat, która w swojej świątyni krzyczy jak angielski kibic, parasolką tłucze zagranicznych korespondentów w obronie kolaboranta junty pod kuratelą Czerwonej Armii. Dlaczego tak się zachowuje przeciętny Polak katolik. To też prawdziwe kuriozum,. Zachowuje się tak ponieważ papież, czyli przedstawiciel Boga na ziemi odważył się myśleć i postąpić inaczej niż wyobrażają to sobie wierni skupieni wokół antysemickiego i ksenofobicznego `duchownego', kapelana i duszpasterza obecnej władzy. Polak i katolik postępuje tak, bo biskup skłamał wiernym i papieżowi, bo donosił na wiernych i swoich kolegów, ale to wszystko wybaczamy po chrześcijańsku, bo nasz ci on toruński, nie daj Bóg żeby był `każden inny' spoza naszych. Jednak i temu nie koniec, ten przeciętny Polak katolik w berecie, okłada nie te media co powinien i nie tym politykom co powinien zarzuca spisek. Zapewne nie dotrze to do wyfiokowanych fioletem i okraszonych beretem głów, ale media, które ugotowały TW Greya, to nie redaktor Adam, ale gadzinówka pod auspicjami obecnych specłużb i ich Rasputina Antoniego M. To była klasyczna akcja z udziałem specłużb, które wpłynęły na wybór hierarchy kościelnego, czyli innymi słowy układ. Do prawicowej gazety przedostaje się informacja o TW Greyu, wszyscy wiemy, że dziennikarze nie mają dostępu do akt IPN, zatem kto mógł je żurnalistom przekazać, albo pracownicy IPN, albo specsłużby, albo komisja kościelna. Komisji kościelnej do lustracji się nie spieszy, IPN raczej dba o swoje posady, zatem pozostaje Antek policmajster i tym bardziej jest to właściwy trop, że akcja jest wierną kopią sprawy Suboticia, czyli wyciek kontrolowany przez obecne kadłubkowe służby. Najciekawsze jest to, co się dzieje dalej, dalej to ultrakatolicki dziennikarz Terlikowski wbija na wcześniej zaciosany przez GP pal TW Adama Greya, a prawicowa władza w nocy niepokoi dostojnika w Watykanie, by ostatecznie unicestwić TW Adama podpalając go na wszelki wypadek i już rankiem bije brawo w świątyni zadowolona ze swojej intrygi. Zatem uczestnikami spisku są radykalnie prawicowe i prokatolickie specłużby, ultrakatolicka prasa i narodowi socjaliści sprawujący władzę. Tymczasem fanatyczno-katolicka rozgłośnia wysyła dywizję 70 latek w beretach by w obronie TW Greya okładały liberalną i zagraniczną prasę, która akurat do TW Adama miała stosunek łagodny, a część wręcz usprawiedliwiający.

Wszystko to razem wzięte przedstawia jak najbardziej nędzny obraz Polski i Polaka, który poszedł kolejny już raz po wszystkich stacjach, nawet w tych krajach, gdzie jeszcze nie uporano się z kanibalizmem. Okazuje się, że tak naprawdę układem można nazwać porozumienie kleru i SB, które wspierają radykalne ultrakatolickie media, a w zasadzie ich część. Często się odwołuje władza IVRP do manipulowania masami przez demony przeszłości i obecnych władców, dusz jednak obecna władza jest w tym znacznie lepsza. Takie liberalne media to można po pierwsze olać, po drugie pomyśleć przy ich lekturze i wyciągnąć własne wnioski, dziennikarzy można wyśmiać, albo obłożyć parasolkami i w końcu minioną władzę można lżyć do woli. Przy tym układzie, który się zrodził teraz nie można zrobić nic, do kościoła w Polsce nie można nie chodzić, trzeba chodzić bo inaczej dziecko wróci z oplutym tornistrem. Kazań nie można nie słuchać, trzeba słuchać i nie ma tu nic do myślenia, to są nauki nie teksty do interpretacji. Wygłaszających kazania nie można traktować jak liberalnych dziennikarzy, okładając parasolkami, nie znam odważnego katolika, który by się na to poważył. W końcu niech ktoś spróbuje lżyć obecna władzę, jak lży do woli przeszłą, skończy jak Hubert bezdomny i ostatnia wisienka na tym torcie to spisek międzynarodowy, obecna władza zawsze może się dogadać z Watykanem w celu ustawieniu na tronie właściwego hierarchy. Innymi słowy w Polsce rządzi układ, radykalnej prasy katolickiej, prawicowej władzy będącej namiestnikiem obcego mocarstwa usytuowanego w okolicach Rzymu. Temu układowi sprzeciwia się inny układ stworzony przez SB, TW biskupów i toruńską odmianę ultrakatolickich mediów nie należy zapominać, że również część koalicyjnej prawicowej (Roman) władzy wsparła TW biskupa. Chyba już nikt nie ma wątpliwości, ze w Polsce rozdziała władzy świeckiej od kościoła jest ponurym dowcipem, ale mamy nowa jakość po raz pierwszy od czasów komuny, to nie kościół wpływa na władzę, a władza przy pomocy partyjnej prasy administruje kościołem. Oczywiście można spytać o co mi chodzi, bo to co jest napisane, to jeden wielki mętlik. Drodzy rodacy, to nie jest napisane, to jest opisane i to nie jest mętlik, to jest `bałagan', gdzie na Gnojnej `bawimy' się. Na szczęście to tylko i wyłącznie wewnętrzna sprawa i konflikt między ultraprawicowymi mediami, władzami i częścią radykalnego kościoła katolickiego. Przy okazji takich tekstów zawsze pojawiają się zarzuty, że to atak na wiarę i katolików, nie to nie jest atak na wiarę i katolików, to jest atak na `wiarę', `katolików', obecną `władzę', czyli te środowiska, które odwróciły uwagę od nominacji ignoranta, mgr inżyniera łożysk kulkowych na szefa NBP i to już niestety dotyczy nas wszystkich.
_________________
Szli krzycząc: "Polska! Polska" [...]
Wtem Bóg z Mojżeszowego pokazał się krzaka,
Spojrzał na te krzyczące i zapytał: "Jaka?".
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Adres AIM Yahoo Messenger MSN Messenger
secundo



Dołączył: 06 Maj 2006
Posty: 2899
Skąd: Knurów

PostWysłany: Sro Gru 12, 2007 12:19 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Czy nie można by tego wątku kontynuować na jednym z wielu forów antyklerykalnych? Nie ma to najmniejszego związku z Knurowem a smrodu dużo.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Baron



Dołączył: 11 Maj 2006
Posty: 4171
Skąd: Knurow

PostWysłany: Sro Gru 12, 2007 8:12 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

secundo napisał:
Czy nie można by tego wątku kontynuować na jednym z wielu forów antyklerykalnych? Nie ma to najmniejszego związku z Knurowem a smrodu dużo.


to niema nic miec wspolnego z Knurowem bo temat jest na wolnej dyskusji!!!

PS.
fajny numer postu masz "666" Super
_________________
Szli krzycząc: "Polska! Polska" [...]
Wtem Bóg z Mojżeszowego pokazał się krzaka,
Spojrzał na te krzyczące i zapytał: "Jaka?".
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Adres AIM Yahoo Messenger MSN Messenger
Jonas



Dołączył: 01 Wrz 2006
Posty: 1235
Skąd: się wzieliśmy?

PostWysłany: Nie Gru 16, 2007 10:13 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

secundo napisał:
Czy nie można by tego wątku kontynuować na jednym z wielu forów antyklerykalnych? Nie ma to najmniejszego związku z Knurowem a smrodu dużo.

Czyżby zamykanie ust? Spychanie tematów ważnych w kat i robienie wrażenia, że są one marginalne jest manipulacją. W IV wieku chrześcijaństwo stało się z religii prześladowanej religią prześladującą. I warto by było się nad tym zastanowić by nie dawać powodów do narzekań antyklerykałom. Coś zawsze wynika z czegoś. Jeśli mamy tylu niezadowolonych to wynik tylko i wyłącznie pewnej nierówności między maybachem a nauką o pomocy biednym. I to dopiero jest prawdziwy smród a ten wyimaginowany często wynika z tym co w psychologii nazywa się zjawiskiem projekcji. Projektujemy na innych to co nam samym w sobie przeszkadza.
_________________
كافر INFIDEL
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Wirtualny KNURÓW Strona Główna -> Wolna dyskusja Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
statystyka